//////

Być może w przyszłości telewizyjne reportaże będą nadawane bez prób i bez przygotowań. W tym widzę sens telewizji w ogóle. Zresztą dziś najlepsze telewizyjne programy dokumentalne są właśnie realizowane w ten sposób. Lecz skoro po­trzebna jest inscenizacja — niechaj będzie. Tylko nie wolno krygować się i udawać, że’jej nie ma. Jest to (w swojej – istocie) podobny dylemat do tego, który każe rozstrzygać — czytać czy mówić? Potrafisz mówić spokojnie, precyzyjnie, od sie­bie — mów! Nie należy tylko wkuwać cudzych tekstów na pamięć…Jeszcze: jeden przykład „małego kłamstwa”.Przed obiektywem kamery występuje w studio para radzieckich lekarzy, mąż i żona (tak ich nam przedstawiono). Mieszkali prawie rok w Iraku, lecząc miejscową ludność. 

Mogą nam więc zapew­ne wiele ciekawych rzeczy powiedzieć. Program skonstruowany jest w formie rozmowy. Mówią na przemian raz on,’ raz ona. Ilustrują swe wypowie­dzi fotografiami. Mówią o sprawach – prostych i ludzkich. O tym, że początkowo ludność im nie dowierzała, że nikt nie mógł zrozumieć, dlaczego lekarze radzieccy nie biorą za leczenie honora­riów.                !Jednym słowem, tekst dialogu, gdybyśmy roz­patrywali go oddzielnie, bez wątpienia, wydałby się nam żywy i zajmujący.A jednak program okazał się nieciekawy i jakiś zbyt oficjalny. Nie udaje nam się nawiązać kon­taktu z tymi, wydawałoby się, – sympatycznymi młodymi ludźmi. W programie pobrzmiewa’jakiś fałsz.’Nie od razu udało mi się go odkryć. 

1 2 24 25 26 27 28