//////

Patetyczne podsumowanie — to jedna z bar­dziej rozpowszechnionych form podpowiedzi emo­cjonalnej. Wspominałem już o reportażu Nowe w Iwanowie. Bywają w telewizji reportaże udane :nieudane. Ten był nieudany. Włókniarze Iwa­nowa zaproszeni do studia czuli się tam bardzo nieswojo, przypominali ludzi, którzy przygotowują się do pamiątkowego zdjęcia grupowego. Na pytania odpowiadali, monosylabami, albo odczytywali z kartki jakiś niewiele mówiący tekst. Nie została zawiązana więź  emocjonalna między nimi a ludźmi sprzed telewizorów. I mimo wszyst­ko – ria zakończenie tego nieudanego programu prezenterzy radosnymi głosami oznajmiali: „Na spotkaniu: z włókniarzami – Iwanowa dowiedzie­liśmy się o nich wiele nowego!” 

Jeszcze jeden przykład podpowiedzi emocjonal­nej, która w sposób nieoczekiwany; stała się bro­nią wymierzoną przeciw jej organizatorom. Jed­nocześnie stanie się ona pretekstem-do rozważań nad następną kwestią.Sala teatralna przepełniona dziećmi. Kamery pokazują’nam ich twarze. Wiadomo, że dzieci’są niezwykle krytyczne. Mimo woli widz telewizyjny zaczyna patrzeć na scenę ich oczyma.Program prowadzi pisarz Lew Kassil. Zapowia­da on występ innego pisarza, Anatola Aleksina. Czyni to bardzo podniośle nie szczędząc koledze komplementów, czym pragnie . podnieść nastrój sali. Pojawia, się wreszcie zapowiedziany pisarz, który natychmiast rewanżuje się komplementami Kassilowi. 

Młodociana publiczność odwzajemnia się uśmie­chami. O czym jednak myśli w owej chwili ta tak wymagająca publiczność?. I znów w sposób najmniej oczekiwany mamy do. czynienia z pod­powiedzią emocjonalną! Tylko że z efektem od­wrotnym do zamierzonego.Kamera ślizga się po rzędach parteru mając w zasięgu swego pola widzenia całą estradę. Za­czynamy patrzeć na scenę niejako z sali, oczyma owych dziewcząt i chłopców. Możliwe, że właśnie dlatego w sposób wyostrzony odczuwamy moralną nicość tego, co się dzieje na scenie.Być może, że gdyby na widowni znajdowały się nie dzieci, lecz ludzie dorośli, to z większą wyrozumiałością odnieślibyśmy się do owej nędz­nej podpowiedzi emocjonalnej i banalności uczuć.

Tutaj bowiem na usługach etyki jest estetyka. Ekran zamyka ramą pewien fragment rzeczywi­stości ,  odcina go od reszty. Rzeczywistość rzucona na ekran jest zorganizowana pod względem este­tycznym (w większym’ lub mniejszym stopniu oczywiście). Czyż już samo to nie określa pod wieloma względami naszego stosunku do rzeczy oglądanych?  Nawiasem mówiąc’ powiedziałem tu w kilku słowach o tym, co stanowić będzie temat na­stępnej pogawędki mojej książki.Istotne-znaczenie; wydaje mi się, ma również szczególny charakter kontaktów telewizyjnych. Maksymalne zbliżenie do widza przekształca się niejako w akt wzajemnego zaufania. 

Otworzyliśmy przed telewizją drzwi naszego do­mu, jak gdyby wprowadziliśmy ją do swojej ro­dziny, mamy więc prawo stawiać jej określone wymagania, także te, aby była zgodna z kodeksem moralnym. ‚  W ten sposób: problematyka estetyczna łączy się w telewizji z problematyką moralną. Jest to jedna z najbardziej interesujących właściwości (i jakże mało przebadana przez krytykę) telewizji.Demókratyzm. Symplifikacja. Maksymalna improwizacyjność. Oto cechy, które chciałoby się przede wszystkim wymienić. Demokratyzm? Tak. Wieczorowa suknia, wy­dekoltowane ramiona, biżuteria nie rażą na sali koncertowej’— tu jednak wydaje się to nie tylko zbędne, ale , stanowi przeszkodę w nawiązaniu kontaktu z aktorką. 

Pierwsze wrażenie — naogół . pozytywne. Dziennikarz, i który przeprowadzawywiad, : sam bardzo dużo mówi.:Jest to -błąd z punktu widze­nia kompozycji, programu, pomijam to, że trochę nietaktowne wobec zaproszonego do studia gościa. Przecież widza interesuje przede wszystkim to, co powie Petrosjan… Zamiast tego zasypany jest nie­istotnymi informacjami w rodzaju tej, że Pe­trosjan jest chory na grypę i ma gorączkę (jeśli była to prawda — to niewątpliwie byłoby lepiej, aby pozostał w domu). Prowadzący nadmienia też,. że Petrosjan ma w domu magnetofon (nie wiadomo, po co widzowi owa informacja brzmią­ca, nawiasem mówiąc, trochę chełpliwie, gdyż ma dać widzowi do zrozumienia, że reporter „bywa” ii znakomitego szachisty…).

‚Drugie wrażenie też jeszcze nie wiąże się z „za­gadnieniami moralnymi”. Po prostu dziennikarz zachowuje się przed kamerą w sposób zbyt egzal­towany. „Nie rozumiem, po co — myśli sobie widz mimo woli —’ prowadzący tak się popisuje przed kamerą?”. …Wreszcie jednak pojmuje istotę rze­czy— nie jest to popis dla popisu, lecz popis przed Petrosjanem!Oczywiście jakież to proste! Że też nie odkry­liśmy tego wcześniej! Za potokiem słów, za spe­cjalnie eksponowaną swobodą zachowania kryje się’ uniżoność — (sąsiedztwo dziwne, lecz w pełni prawidłowe!). Pytania nie są po prostu pytania­mi, lecz zamaskowanymi komplementami. I w ogó- le’jest coś służalczego w całym tonie rozmowy z’ arcymistrzem szachowym. 

Służalczość owa sta­wia w głupiej sytuacji samego Petrosjana (wy^. raźnie widzimy, że czuje się nieswojo) i jest poni­żająca dla widzów — przecież przedstawiciel tele­wizji przeprowadza wywiad z arcymistrzem w ich imieniu.Nie można przed kamerą opowiadać o swoim spotkaniu z piłkarzem Igorem Netto (gorącym en­tuzjastą Petrosjana) w następujący sposób: „Gdy rozmawiałem z Igorem, powiedziałem mu, słuchają stary…” Tu nieodzowny jest takt, skromność, koniczność — i wszelka nonszalancja jest nie-iia’ miejscu, wygląda fałszywie, a dla widzów jest wręcz obraźliwa.     Nie pisałbym zapewne tak ostro o tym dzien­nikarzu, gdybym nie zastrzegł: sobie poprzednio prawa do wypowiedzenia ogólnych uwag krytycz-> nych. Rzecz nie polega na braku taktu tego cży’ innego-sprawozdawcy telewizyjnego. 

1 2 22 23 24 25 26 27 28