This is default featured slide 1 title

This is default featured slide 2 title

This is default featured slide 3 title

This is default featured slide 4 title

This is default featured slide 5 title

UCZESTNICZYMY W TYM CO SIĘ DZIEJE

Trybuny wręcz szaleją. Jak na meczu w Łużnikach. Sędzią konkurencji jest sprzedawczyni ze sklepu spożyw­czego. Leontiewa wręcza zwycięzcy nagrodę.;. I -następna konkurencja. Po charakterystycznych szczegółach ubioru należy rozpoznać bohatera utworu literackiego. Kalosze? Oczywiście, czło­wiek w futerale. Skóra tygrysia? Nikt nie ma żadnych wątpliwości — witeź z poematu Rusta- weli.Trybuny rozemocjonowały się do tego stopnia, że prowadząca musi co chwilę przywoływać bar­dziej . krewkich kibiców do porządku, aby nie podpowiadali przedstawicielom swej drużyny. Jed­na z drużyn prowadzi punktację.

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

ZDARZYŁO SIĘ

Zdarzyło się kiedyś (rok czy dwa lata temu), że prowadzący teleturniej popełnili jakąś pomyłkę. Oceny były zbyt łagodne i zwycięzców znalazło się znacznie więcej, niż przewidywano. My, wi­dzowie, staliśmy się świadkami, jak oto do stu­dia napływali coraz to nowi ludzie, którzy speł­nili warunki konkursu. Zapełnili niemal że całą powierzchnię sali. . Prowadzący program stracili panowanie nad sytuacją, nastąpiły chwile męczą­cego (a dla nas widzów jakże pasjonującego) ocze­kiwania. Wreszcie program przerwano. Po jakimś czasie powiadomiono nas, że winnych całego-za­mieszania ukarano… A powinno się było ich na­grodzić!

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

DOŚĆ PRZEKONYWUJĄCO

Proszę mi wierzyć, że nasza, widzów, reakcja na to, co zaszło w studio, nie wypływała z upodo­bania do taniej sensacji, nas nie interesowała po­myłka jako taka! Obawiam się, że może nie dość przekonywają­co i niezbyt precyzyjnie wyjaśniam, dlaczego tego rodzaju program z elementami nieprzewidzianymi scenariuszem jest bez porównania bardziej cie­kawy niż program, w którym wszystko przebiega ściśle tak, jak to z góry ustalono. Daleki też je­stem od twierdzenia, że droga do serc widzów prowadzi od dezorganizacji tego, co dzieje się przed kamerami.

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

PRAWDZIWOŚĆ I BEZPOŚREDNIOŚĆ

Rysunki po­wstają na naszych oczach — kilka kresek i już gotowy jest ptaszek czy jakieś inne zwierzątko.I ja gotów jestem zająć miejsce Buratina, aby jak on zachwycać, się rysunkami swego rozmówcy dając temu wyraz klaskaniem rąk…Prawdziwość i bezpośredniość procesu twórcze­go — oto co stanowi o komunikatywności i atrak­cyjności tego programu, stanowi o jego potrze­bie.Artysta rysuje nie dla nas. Czyni to dla swego partnera, Buratina. Są tak zaabsorbowani sobą, tak zajęci rysunkami, że nie zwracają najmniej­szej uwagi na to, że ludzie oglądają ich na ekra­nie.

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn