//////

Mówi, że to, co chciałby powiedzieć, ma napisane. Prosi , więc, aby pozwolono mu’ odczytać fragment jego książki. .Następnie Czukowski, który posiada rzadki dar pozostawania: samym sobą. w każdej sytuacji, otwiera swoją Sztukę pisarską Niekrasowa, wyj­muje zakładkę i zaczyna czytać. Książka . napi­sana była tlawnotemu i Czukowski czyta troszkę jak gdyby z dystansem, oceniająca perspektywy lat to, co kiedyś napisał. Od czasu do czasu na marginesie czytanego tekstu rzuci żart, powie coś, co nadaje jakiś intymny, przyjacielski ton roz­mowie pisarza z -jego rozmówcami; sprzed tele­wizora. Nie chodzi tu jednak tylko o „intymność kontaktu” człowieka z -. ekranu z człowiekiem sprzed, telewizora.

Tego. rodzaju odczytywanie tekstu sprawia, że staje się nagie, bardziej. bliski niż pseudonaturalna wypowiedź prezenterki, zgo­dna zresztą z przyjętymi; w telewizji regułami wypowiedzi słownej.:Twierdzę, że.w owym czy­taniu było ..więcej cech improwizacji: niż w po­przedzającym je pozornie swobodnym mówie­niu wyuczonego na pamięć tekstu!Czukowski, który połowę swego życia poświęcił studiom r nad twórczością -Niekrasowa, uważa, że ma prawo, występując przed gigantyczną widow­nią telewizyjną, z tych czy innych powodów czy? lać,  nie mówić — jest: to’, naturalne i świadczy o    szacunku dla widza.

Prezenterka zaś w imię fałszywie pojętej specyfiki uczy/się cudzego tekstu na pamięć i. wciela się w nie-swoją rolę. Nie mu­szę chyba nikogo, specjalnie przekonywać,.. że w – danym przypadku jestem czytaniem, a nie za wypowiadaniem, z pamięci tekstu.Inny przykład. Mam na: myśli wywiad z włók- niarką'(w reportażu Nowe w Iwanowie). Dwie młode kobiety rozmawiają ze sobą w studio. Pro­wadząca nie trzyma. w ręku żadnej kartki,  mówi lekko i swobodnie, wyraźnie widoczne jest, że do swej rozmówczyni odnosi się z całą życzliwością. Zadaje pytania. Powinniśmy odnieść wrażenie, że rodzą się one w trakcie rozmowy. I w odpowiedzi na owe rzekomo wymyślone na poczekaniu, za­improwizowane pytania,’ włókniarka zaczyna po­woli, jąkając się, jakby nie mogąc zrozumieć tekstu, odczytywać z kartki z góry przygotowane odpowiedzi.

W tym przypadku jestem po stronie włókniarki. Była skrępowana,w całym jej. zachowaniu wy­czuwało się napięcie. Po prostu nie – umiała być sobą przed kamerą. Nie jest to zjawisko wesołe. A jednak była’ prawdziwa.Oczywiście jestem również zwolennikiem słowa mówionego, w -telewizji,-gawędy, rozmowy. Nie bronię:tu kartki z tekstem, nie jestem zwolenni­kiem ściągaczki. Lecz postulat krytyki , pod adre­sem telewizji,.aby mówić, nie czytać — sam w sobie niczego jeszcze nie rozwiązuje. Może tylko spowodować zamianę jednych stereotypów zachowania się w studio, na drugie..: Stereotyp oficjalnej rozmowy zastąpiony zostanie stereoty­pem swobodnej wymiany zdań.

Z tej okazji zrealizowano specjal­ny program;. Scenarzyści i. realizatorzy tego pro­gramu postanowili wnieść -doń pewną .dozę hu­moru. Wśród zaproszonych do studia gości, znaj­dował się. – komentator Leningradzkiego / Ośrodka Telewizyjnego — Włodzimierz Griszin. Gdy przy­szła jego ; kolej,wstał . z miejsca i podszedł do mikrofonu, wyjął z kieszeni. kartkę papieru zło­żoną we czworo, z drugiej kieszeni okulary, które założył na nos i zaczął czytać — a ściślej —du­kać to, co miał napisane na owej kartce. Prowadzący program przerwał mu.  Okulary? Przecież pan wie, że jest to nielelegeniczne!  Griszin zdejmuje posłusznie okulary i czyta da­lej już bez nich.


Niestety! To już nie był żart. Bezbarwne, wy­tarte frazesy — i to jest właściwe — tak „być powinno”. Z tego przykładu widać jasno, że po­stulat słowa mówionego w telewizji (w swej ge­neralnej , zasadzie — słuszny) bardzo łatwo może ominąć istotę , zagadnienia i będąc tylko formą „podania materiału” stanie się sprawą za­miany jednych chwytów zawodowych na drugie. Gdy prezenterka Nonna Bodrowa odczytuje z kartki ostatnie wiadomości, słucham jej z za­interesowaniem. Gdy jednak ta sama Nonna Bodrowa zaczęła ostatnio uczyć się na pamięć serwisu informacyjnego, denerwowało mnie to i      przeszkadzało w odbiorze.

Nawiasem mówiąc, ta sama Nonna Bodrowa — wbrew swemu zwyczajowi — nałożyła: kiedyś okulary (tak wyśmiane w programie z redakto­rem Griszinem). I wcale mi to jako widzowi nie przeszkadzało. Przeciwnie, usposobiło do niej życzliwie. Może owego dnia bolały ją . oczy. Albo tekst był napisany niewyraźnie. Może były jeszcze jakieś inne przyczyny. W każdym razie okulary były jej potrzebne. Nałożenie ich było naturalne.Majakowski, jak wiadomo, w czasie występów na estradzie, zanim zaczynał recytować wiersze, zdejmował marynarkę. Był to naturalny, przy­rodzony mu odruch. Przypuszczam, że postąpiłby tak’samo przed obiektywem kamery telewizyjnej. Lecz nie oznacza to wcale, że przed kamerą tele­wizyjną powinien zdejmować marynarkę pan Iks czy też Ygrek.

A przecież można zarówno z okularów, jak z marynarki zrobić sprawę zasadniczą i zorgani­zować całą dyskusję na temat „w okularach czy bez okularów” lub „w marynarce czy bez mary­narki”?Powie mi ktoś, że to są rzeczy oczywiste. Zga­dzam się. Ale jednocześnie bardzo ważne. Prze­cież chodzi nie o „zasady zachowania się przed kamerą telewizyjną”, lecz o stosunek czło­wieka z ekranu do człowieka sprzed telewizora.A więc o ’ stosunku do widza. O tym, co decy­duje o kontakcie widza z człowiekiem na małym ekranie.. Inny przykład. Występuje grupa dzien­nikarzy, wśród nich Tatiana Tess. Zbliżenie. Wi­dzimy twarz znanej dziennikarki, która przyszła do studia telewizyjnego. 

1 2 20 21 22 23 24 25 26 27 28