//////

Archiwum kategorii: Telewizja i my

A współczesnym ludziom z ich nieustannymi po­szukiwaniami ideału, koniecznością samopotwier- dzenia swej działalności, potrzebni są właśnie lu­dzie, z których można brać przykład, tacy jak Julius Fućik, człowiek o kryształowym charakte­rze, bohaterska dziewczynka Anna Frank czy też francuski lekarz Alain Bombard, który na małej łódeczce przepłynął Ocean Atlantycki. Takim czło­wiekiem, z którego można brać przykład, który dokonał „czynu stulecia”, zaimponował hartem ducha i odwagą — jest Jurij Gagarin. Dzięki te­lewizji mćgł niejako przebywać w naszych do­mach.

Jurij Gagarin podnosi wartość ludzi w ich własnych oczach. A jeśli spojrzeć szerzej, podnosi potencjał moralny naszych czasów wobec historii.Telewizja była tu rzeczywiście potrzebna. Wy­szła naprzeciw potrzebie chwili, wewnętrznej po­trzebie milionów ludzi. Miała dLa mas w owych dniach pierwszorzędne znaczenie. W miarę swych, nie w pełni jeszcze ujawnionych sił — uczyniła to, do czego została powołana, a co jak już powie­działem, nie zostałoby zrealizowane przez żadną inną sztukę… Oto jak górnolotnie chciałoby się rozprawiać o telewizji.Otwiera ona przed nami cały świat i jednocześ­nie zamyka nas w małym światku domowym.

Przy­nosi nam ferment młodości i senną nudę. Dyskre­dytuje inne sztuki i sama stanowi nową, jeszcze nie sprecyzowaną możliwość estetyczną.Lecz taka, jaka jest — istnieje. Taka, jaka jest, ma władzę nad milionami ludzi. Taka, jaka jest weszła do naszego życia. Czytelnik zawsze może odłożyć książkę nie do­czytawszy jej, jeśli mu się nie podoba. Widz, gdy dojdzie do przekonania, że teatr wystrychnął go na dudka, może wstać ze swojego miejsca i nie bacząc na sprzeciwy sąsiadów udać się do szatni. W przypadku telewizji jeszcze łatwiej zerwać łącz­ność między sztuką i odbiorcą. 

Wystarczy naci­snąć klawisz, aby na ekranie ukazał się świecący punkcik, który znika gdzieś w oddali… Sięgacie wówczas na półkę po swą ukochaną książkę, na­stawiacie nową płytę bądź też przypominacie so­bie, iż sąsiad zaprosił was na bridża… Czytelnik rozczarowany lekturą może napisać list do autora lub do redakcji gazety. Niezado­wolony ze sztuki widz może udać się do kasy i żądać zwrotu pieniędzy. Odbiorca programu te­lewizyjnego, gdy mały ekran mu się szczególnie uprzykrzy, ma bardziej perfidne wyjście. Może wyłączyć dźwięk i ze złośliwym zadowoleniem przypatrywać się śpiewaczce otwierającej usta, trębaczowi nadymającemu policzki czy wreszcie znakomitemu aktorowi, który, niczym prowin­cjonalny tragik, gestykulując zawzięcie, stara się nam przekazać jakąś patetyczną treść.

Widz czuje się usatysfakcjonowany.Według niezwykle prowizorycznych wyliczeń (o czym już mówiliśmy) programy MoskiewskiegoOśrodka Telewizyjnego ogląda co wieczór około dwunastu milionów widzów. Czy jednak wiemy, ilu z nich wyłącza swe telewizory, nie obejrzaw­szy programu do końca? Jak zapobiec temu brakowi zdyscyplinowania u posiadaczy telewizorów? Może wyznaczyć na­grody dla najbardziej wytrwałego widza? A mo­że zrealizować film reklamowy o zgubnych skut­kach wyłączania przed czasem telewizorów? Dla pracowników telewizji jest tylko jeden zasadniczy sposób walki o widza — realizowanie in­teresujących programów.

Rada, zdawałoby się, prosta. Lecz właśnie tu sprawa zaczyna się komplikować. Co to znaczy interesujący program? Jaki program jest cieka­wy? Na pytania te jak dotąd nie znaleźliśmy od­powiedzi,, nawet najogólniejszej. Wiadomo, co jest dobre, a co złe w malarstwie czy filmie, poezji, czy też w teatrze. Jednakże kryteria este­tyki telewizyjnej nie są sformułowane na­wet w zarysach. Można na małym ekranie — z większym lub mniejszym pożytkiem — obejrzeć film. Można wy­słuchać też prognozy pogody. Telewizja spełnia tutaj rolę pośrednika, dostarcza nam sztukę i in­formacje do domu. 

Ten rodzaj jej funkcji nie podlega dyskusji. Lecz gdzie zaczyna się telewizja jako taka? Telewizja jako zjawisko, telewizja jako rodzaj ‚widowiska, telewizja jako sztuka — nie wiemy nawet, jakich słów użyć, jak określić to, o  czym mówimy.Słyszy się ciągle, że roztacza się przed telewi­zją ogromna przyszłość. Lecz stwierdzenie to przyjmuje się na wiarę. Jakie są możliwości este­tyczne telewizji jako takiej? Konkretniej — czym dzisiaj jest telewizja? Co może osiągnąć? Czy spełnia swoje zadania, to znaczy, w jakim stopniu spełnia swoje powołanie?

Rzadko jednak zdobywamy się na wysiłek, aby zastanowić się nad sprawami prostymi i oczy­wistymi. A zastanowić się nad tym, jak pracuje Leontiewa, warto. Leontiewa bowiem, moim zda­niem, jak gdyby przewidziała, wyczuła niejako — znacznie wcześniej niż inni — to, jak należy za­chowywać się przed obiektywem kamery telewi­zyjnej. ‘ Wyobraźcie sobie przez chwilę, że na naszym ekranie pojawia się nowa prezenterka (my, widzo­wie, zawsze bardzo żywo reagujemy na tego ro­dzaju „wydarzenia”)- Jest niezwykłej wprost uro­dy. 

1 2 3 4 5 6 22 23